Reklama

Batalia w Jankowie. Kandydaci na wójta walczyli o głosy

Opublikowano:
Autor:

Batalia w Jankowie. Kandydaci na wójta walczyli o głosy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Budynek Ochotniczej Straży Pożarnej w Jankowie stał się dziś miejscem przedwyborczej batalii. Mieszkańcom zaprezentowali się bowiem trzej kandydaci na fotel wójta Gminy Łęczyca: Krzysztof Kaźmierczak, Jacek Rogoziński oraz piastujący stanowisko wójta od 20 lat Andrzej Wdowiak. Na spotkaniu nie zabrakło również senatora RP Przemysława Błaszczyka.

Na "pierwszy ogień" poszła młoda twarz lokalnego samorządu - Krzysztof Kaźmierczak, 27-letni rolnik oraz bankier z Wilczkowic Średnich.

 - Znam problemy i potrzeby rolników, prowadzę gospodarstwo rolne, na którym zajmuję się zarówno uprawą roślin jak i hodowlą zwierząt - rozpoczął K. Kaźmierczak.

Kandydat skupił się w gównej mierze na tematyce rolniczej, mówił o konieczności wprowadzenia szkoleń z nowoczesnego rolnictwa oraz tworzeniu alternatywnych rynków zbytu dla rolników, którzy ucierpieli w wyniku embargo nałożonego przez Rosję. Podkreślał także znaczenie promocji gminy w kontekście jej rozwoju oraz pozyskiwania nowych inwestorów, dzięki którym pojawiłyby się nowe miejsca pracy. Podczas swojej prezentacji poruszył również kwestię pozyskiwania środków unijnych.

 - Nie może być tak, że jesteśmy na 1452 miejscu w Polsce pod względem aktywności w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. Trzeba zrobić coś, żeby gmina zaczęła się rozwijać, żeby coś drgnęło - konstatował K. Kaźmierczak.

Jako kolejny swoją osobę oraz program wyborczy przedstawił Jacek Rogoziński, dla którego jest to druga próba "szturmu" na fotel wójta.

 - Państwo z pewnością pamiętają mnie z poprzednich wyborów, gdzie minimalnie uległem obecnemu wójtowi. Myślę, że teraz przyszedł czas na zmiany. Naszej gminie potrzebny jest dobry gospodarz, który zadbałby o jej rozwój, potrafił pozyskiwać środki unijne - mówił J. Rogoziński. - W gminie już dawno powinno pojawić się stanowisko zajmujące się pozyskiwaniem środków unijnych, przydałoby się również usprawnienie infrastruktury. - dodał kandydat. 

 Wójt Andrzej Wdowiak swoje wystąpienie rozpoczął natomiast od kontrataku skierowanego w stronę swojego przedmówcy.

 - Nasza gmina co roku pozyskiwała środki unijne. Brak odpowiedniej wiedzy prowadzi do bezpodstawnej krytyki. Stanowisko osoby odpowiedzialnej za pozyskiwanie środków zewnętrznych było u nas już od dawna, poprostu pani, która pełniła te funkcję, poszła na zwolnienie macierzyńskie i konieczne było wyłonienie nowej osoby w drodze konkursu.

Wójt skoncentował się na przypominaniu o swoich dotychczasowych dokonaniach oraz zasługach dla gminy, m. in. o modernizacjach placówek oświaty i rozwoju infrastruktury.

- Od 2005 r., kiedy założyliśmy Lokalną Grupę Działania, udaje się nam pozyskiwac pieniądze z tzw. dodatkowych kieszonek. Wydajemy ogromne sumy na rozwój oświaty, nasze szkoły to nasza duma - przekonywał A. Wdowiak.

Wójt odniósł się również do statystyk przedstawionych przez Krzysztofa Kaźmierczaka.

 - Żonglowanie statystykami wypacza rzeczywistość i wprowadza w błąd. To jest tak jak w tym dowcipie - skoro co druga żona zdradza swojego męża, to jeśli moja żona jest wierna, to kierując się statystyką, zdradzać powinna małżonka mojego przyjaciela. Nie można sugerować się suchymi liczbami, trzeba patrzeć na rzeczy realne, namacalne, te, które udało się zrobić podczas ostatnich kadencji - dodał wójt.

Po wystapieniach kandydatów, rozpoczęła się burzliwa dyskusja. I tym razem pod nóż poszedł Andrzej Wdowiak. Mieszkańcy zarzucali mu m.in opieszałość w podłączeniach kanalizacyjnych oraz ogrzewania gazowego. Narzekano również na brak odpowiedniej promocji gminy oraz pozyskiwania inwestorów, co wiąże się z brakiem dostatecznej ilości miejsc pracy, a także na bierność wobec problemów osób niepełnosprawnych. Wójt z uśmiechem na ustach dzielnie odpierał zarzuty.

 - Samorząd nie ma obowiązku tworzenia nowych miejsc pracy. Inwestorów pozyskujemy na miarę możliwości, to nie są rzeczy, które załatwić można z poniedziałku na wtorek i wymagają czasu. Co do ogrzewania gazowego, jest to droga inwestycja i nie każdego na nią stać, dlatego nie było zbyt wielu chętnych, w wyniku czego póki co nie było sensu, aby takie działania podejmować - tłumaczył się A. Wdowiak.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE