Reklama

Kataklizm suszy w województwie łódzkim? Radny Góra broni interesu rolników

Opublikowano:
Autor:

Kataklizm suszy w województwie łódzkim? Radny Góra broni interesu rolników  - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Aktualności Na wczorajszej komisji rolnictwa gminy Łęczyca na wniosek Grzegorza Góry poruszono problem suszy, która panuje na gminnych polach. Jak stwierdził, sprawa jest bardzo poważna i tak trzeba ją również traktować. Na komisji obecna była również pani Małgorzata Godlewska z referatu ds. ochrony środowiska, która codziennie monitoruje rozporządzenia wojewody łódzkiego w tej sprawie.- Chciałbym usłyszeć co robi wojewoda łódzki, bo powiem tak, ci państwo mają ładne fotele i dostają pieniądze za to, że niby pracują , a susza już maksymalnie daje się we znaki i mamy prawo oczekiwać i zadawać pytania  - zaczął radny na wczorajszej komisji.Pani Małgorzata Godlewska powiedziała, że do wojewody łódzkiego zostało wystosowane pismo w tej sprawie. Odczytała także samą odpowiedź, w której pada jednoznaczne stwierdzenie, że: „nie ma podstaw podejmowania działań zmierzających do opracowania odrębnej procedury dotyczącej postępowania w przypadku występowania suszy”.Aktualnie gmina czeka na kolejny raport z systemu monitorowania, który w przeciągu trzech dni analizuje wyniki. Natomiast na stronie internetowej województwa łódzkiego figurują odpowiednio rozpisane procedury, w tym również wytyczne dla wójtów gmin, którzy, w przypadku stwierdzenia suszy, musieliby podjąć odpowiednie kroki. 

Według rozpisanych norm, zagrożone kataklizmem suszy są zboża jare na glebach kategorii pierwszej.

- Na ten moment nie mamy tak naprawdę możliwości rozpoczynania czegokolwiek, ponieważ mamy ściśle określone prawem wytyczne, czyli to rozporządzenie, które dokładnie precyzuje – zakończyła pani Godlewska.

Radnego Grzegorza Górę jednak nie przekonały te słowa.

- Już w tej chwili eksperci przebąkują, że straty w zbożu mogą wynieść od 20% do 30%, a przy tych dodatkowych upałach, to się będzie pogłębiało, to ja zadaję pytanie: po co jest urząd wojewódzki, po co jest minister rolnictwa? Jeżeli on ma monitoring na bieżąco, to powinny jakieś decyzje zapaść, bo ja z własnego doświadczenia wiem, że klęska jest wtedy, jak już nic nie zostanie na polu. I wtedy jest wielki płacz.

Wójt Jacek Rogoziński uspokoił radnego mówiąc, że to nie gmina tworzy prawo, a parlamentarzyści. Gmina jedynie ma przepisy, do których musi się dostosować i to właśnie w tej sytuacji robi.

Radnemu Górze te słowa nie wystarczyły, który zaatakował starostę powiatu łęczyckiego Wojciecha Zdziarskiego, że ten nie wykonuje żadnych kroków, aby pomóc rolnikom.

- Jeżeli jest starosta powiatu łęczyckiego, to pan może, jako wójt, wystąpić do niego o spotkanie. Chociaż powinna być odwrotna  tendencja, że starosta w tym swoim starostwie obmurowany fotelami, powinien wiedzieć, że rolnicy to są jego potencjalni wyborcy, ale do momentu, kiedy nie będzie bezpośrednich wyborów na starostę, to tu się w powiecie łęczyckim nic nie zmieni! Wystarczy grupa kolegów, którzy poprą i jest wszystko w porządku, a pan starosta problemów rolnika po prostu nie widzi.

Wójt powiedział, że przyjrzy się sprawie i ponownie uspokoił radnego, że na tę chwilę sytuacja jest ciągle monitorowana.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE