Tutaj sędzia Mirosława Karolak zaczęła dopytywać o tę grupę, gdzie Zenon Koperkiewicz wyjaśniał, że grupa Lipińskiego liczyła na początku dziesięciu radnych, jednak piątka z nich odeszła i utworzyła własną dziesiątkę. Spytano więc o to, kiedy ta grupa Budzińskiego miała się utworzyć. Ten odpowiedział, że „od zawsze była”, precyzując, że istniała już przy tworzeniu komitetu.
Oskarżyciel posiłkowy wrócił do tematu próby pożyczki ze strony zawieszonego burmistrza i spytał, czy później Krzysztof Lipiński prosił świadka o pieniądze. Jak wcześniej zeznał Zenon Koperkiewicz, Krzysztof Lipiński raz poprosił go o pieniądze, jednak usłyszał odpowiedź odmowną. Świadek sam miał zaproponować Lipińskiemu udanie się w tej sprawie do Teresy Budzińskiej.
Adwokat oskarżonego spytał między innymi o stenogramy, które były rozdawane podczas sesji, w której to odwołano Zenona Koperkiewicza i próbowano określić, czy były one rozdawane przed czy po głosowaniu. Spytano także świadka o to czy na stenogramie odtworzona była treść całego spotkania, do jakiego doszło w gabinecie zastępcy burmistrza, co ten potwierdził.
Świadka pytano także o historię mianowania Jana Budzińskiego na prezesa PEC-u, Zenon Koperkiewicz mówił, że jeszcze przed wyborami rozmawiano o pracy dla Jana Budzińskiego, gdzie z początku ten miał być sekretarzem miasta.
Odczytano także poprzednie zeznania świadka, które ten podtrzymał.
Budziński nie poinformował świadków rozmowy, że spotkanie będzie nagrywane
Swoje zeznania składał także Krzysztof Urbański, czyli były zastępca burmistrza i kolejny świadek spotkania w jego gabinecie, w którym Krzysztof Lipiński miał powiedzieć Janowi Budzińskiemu, że jeżeli Zenon Koperkiewicz będzie odwołany z funkcji przewodniczącego, Jan Budziński przestanie być prezesem PEC.
Na wstępie świadek powiedział, że o sprawie pożyczki niewiele może powiedzieć, ponieważ wie o niej przede wszystkim z przekazu medialnego.
Potwierdził natomiast, że był świadkiem słynnego spotkania i miało ono miejsce w połowie 2015 roku. Został poinformowany o planowanym spotkaniu z Janem Budzińskim, jednak nie potrafił określić czy było to tego samego dnia, czy dzień wcześniej.
- Do spotkania doszło. Nie brałem udziału w tej rozmowie, byłem biernym świadkiem, co zresztą mam nadzieję, że potwierdzą nagrania, które jak się okazało w mojej ocenie w sposób nielegalny nagrał Jan Budziński. W żaden sposób pan Budziński nie poinformował świadków spotkania, czyli nie prosił o wyrażenie zgody osób trzecich, że spotkanie będzie nagrywane – zeznawał – Podczas rozmowy burmistrz Lipiński informował pana prezesa, powtarzam to co pamiętam, aby nie ingerował czy nie miał wpływu na takie a nie inne podejmowane przez część radnych decyzje, które będą w konsekwencji miały negatywny wpływ na działalność samorządu.
Dodał, że rozmowa miała kontekst zbliżającego się odwołania Zenona Koperkiewicza z funkcji przewodniczącego, a słowa Krzysztofa Lipińskiego były „emocjonalne”.
- Znam go kilkanaście lat i wiem, że ta rozmowa wiele go kosztowała. Sądzę, że tak naprawdę nie chodziło o samo odwołanie przewodniczącego, a ratowanie wypracowanej podczas wyborów koalicji większościowej w radzie – mówił.
Jak zeznawał, na wypowiedź burmistrza mogły mieć również słowa, jakie mogły do niego dotrzeć, które miała wypowiedzieć Teresa Budzińska, że nieważne kto jest burmistrzem, ważna jest większość w radzie. Krzysztof Urbański powiedział także, że po rozmowie Jan Budziński pełnił funkcję prezesa PEC przez jeszcze około rok i nie poniósł on żadnych konsekwencji.
Świadek mówił również, że Krzysztof Lipiński poprosił lub zażądał, aby zaprzestano głoszenia plotek, jakoby on miał pobierać pieniądze od prezesów spółek i zastępcy burmistrza w zamian za otrzymane stanowiska. Opowiedział swoją historię współpracy z burmistrzem, mówiąc, że pracują drugą kadencję. W pierwszej Krzysztof Urbański był najpierw w koalicji, a później w opozycji.
Były zastępca burmistrza powtórzył, że nie wiedział czego będzie dotyczyło spotkanie, natomiast powiedział, że „Jan Budziński ma duże przełożenie na część radnych”, co miało być widoczne podczas kampanii. Sama część kandydatów miała być wytypowana przez Jana Budzińskiego.
- Nie dziwię się, że ma wpływ na radnych. W mojej ocenie to do tej pory trwa, ale to moje subiektywne odczucie.
Sędzia Mirosława Karolak spytała , czy świadkowi nie wydało się dziwne to spotkanie i jego przebieg, natomiast świadek powiedział, że w kontekście całości zdarzeń, burmistrz nie wprowadził swoich słów w czyn.
- Najistotniejsze jest to, że w kontekście późniejszych wydarzeń burmistrz nie wprowadził tego, co powiedział w czyn.
Odczytano poprzednie zeznania świadka, gdzie było wspomniane o 6-letnim pobycie na bezrobociu przez Jana Budzińskiego, na co sędzia Karolak spytała, czy w związku z tym, zdaniem świadka, Jan Budziński nie może mieć własnego zdania.
Krzysztof Urbański odpowiedział, że jak najbardziej może, jednak po tym, jak na początku Jan Budziński mówił o funkcji sekretarza, a później prezesa spółki miejskiej, ten nie miał do niego zaufania.
Na koniec oskarżyciel posiłkowy spytał, jakie informacje docierały do świadka jeśli chodzi o zarządzanie PEC-em przez Budzińskiego. Krzysztof Urbański zeznał, że ani dobre ani złe, a zysk spółki nie był zasługą byłego prezesa.