Reklama

Reklama

Krzysztof Lipiński: „Jestem niewinny. Sąd był ślepy i głuchy” [AUDIO]

Opublikowano: wt, 31 paź 2017 16:08
Autor:

Krzysztof Lipiński: „Jestem niewinny. Sąd był ślepy i głuchy” [AUDIO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Znamy już wyrok w sprawie Krzysztofa Lipińskiego. Dziś sąd skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, a także dał czteroletni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Sam skazany uważa, że jest niewinny, a sąd był „ślepy i głuchy” na argumenty obrony. Podkreśla, że wyrok jest nieprawomocny i na pewno od niego się odwoła. - Moim zdaniem i mojego obrońcy ten sąd nie powinien zajmować się tą sprawą. Wystąpiliśmy na początku procesu o to, aby to inny sąd prowadził. Proszę państwa, nie może być tak, żeby w sądzie, w którym ktoś jest sądzony, obrońca posiłkowy był mężem sędziny z tego wydziału. Proszę państwa, ja tylko przeczytałem uzasadnienie sądu łęczyckiego uchylające postanowienie prokuratury łódzkiej o umorzeniu śledztwa i wiedziałem, że jeżeli ten sąd łęczycki będzie się tą sprawą zajmował, to będzie taki wyrok jak był. Niestety, nie pomyliłem się. - Sąd był, w mojej ocenie, ślepy i głuchy na argumenty obrony. Przyjmował za jedyne, prawdziwe i wiarygodne dowody zeznania najbliższych członków z otoczenia pani Budzińskiej, czyli inaczej mówiąc, osoba, która oskarża i później zeznaje jako świadek, czyli praktycznie jej zeznania są najważniejsze. 

Reklama

 

Lipiński idzie dalej i mówi, ze taśmy, które były dowodem w sprawie, nie były oryginalne. 

- Nie chciałbym, żebyście państwo zapomnieli o takim fakcie, że, co łatwo sprawdzić, że te wszystkie taśmy, które były badane przez biegłych, to nie są oryginały. To gdzie są oryginały? To, co sędzia dzisiaj mówiła, to słowa wyrwane z kontekstu. Ja czytałem analizy i biegli mówią, że taśmy są nieczytelne, mało tego, jeden z ekspertów napisał, że jego zdaniem taśmy mogły być montowane. Ale on sam sobie zadał takie pytanie. Ne przypuszcza żeby były montowane i zadał i dwa pytania. Wydał orzeczenie ws. pierwszej gdy są montowane i ws. drugiej gdy nie są montowane. Wszyscy eksperci potwierdzali, że to nie były badane oryginały i że taśmy są zniszczone albo wskazują na to, że mogły być manipulowane. 

Na pytanie od dziennikarki Radia Łódź o to, co powiedział podczas spotkania z Budzińską w styczniu 2015 roku, Krzysztof Lipiński odrzekł, ze nie pamięta. 

- Ja naprawdę nie pamiętam wszystkiego z przebiegu rozmowy z panią Budzińską, bo to było bardzo dawno. Jeżeli ktoś idzie pożyczyć pieniądze w takiej kwocie do osoby w sumie obcej, to jest to intymne i krępujące tak, że ja nie pamiętam kiedy to było. Ta rozmowa mogła być dłuższa, ale nieważne. Jeżeli w Polsce, w polskim sądzie wydaje się wyroki na podstawie nieoryginalnych taśm i na podstawie opinii biegłych, zupełnie innych od tego, które usłyszeliśmy z ust sędziny. Zupełnie innych, a nie widzi się i jest się ślepym i głuchym na wyjaśnienia obrony… No, ale jeżeli posiłkowy obrońca jest mężem sędziny z tego wydziału sądu karnego w Łęczycy to… to ja przynajmniej spodziewałem się, że wyrok może być właśnie taki, jaki dzisiaj zapadł. Na szczęście jest to wyrok nieprawomocny, głęboko wierzę w sprawiedliwość, jestem niewinny i będziemy się oczywiście ze swoim adwokatem obrońcą odwoływać od tego wyroku. 

Skazany ma także nadzieję, że sędzia jedynie się przejęzyczyła w uzasadnieniu, ale jego zeznania były odwrócone. 

- Być może to było przejęzyczenie sądu łęczyckiego w uzasadnieniu, ale sędzina przed chwilą pozwoliła sobie całkowicie, na odwrócenie moich zeznań. Ja uważam, że to było po prostu przejęzyczenie. Chciałbym głęboko w to wierzyć, powtarzam, jestem niewinny. Całe oskarżenie zostało zbudowane na nieoryginalnych taśmach, poszlakach i sąd raczył uznać tylko i wyłącznie za wiarygodne zeznania pani Budzińskiej i jej najbliższych członków rodziny, a był w ogóle ślepy i głuchy na argumenty obrony. To, co oskarżyciel wnosi w czasie procesu, to było wyrwane z kontekstu tych wszystkich słów, które padły w czasie rozmowy pani Budzińskiej bodajże w styczniu 2015 roku. 

Na koniec padło pytanie o powrót Krzysztofa Lipińskiego do polityki. Ten zapewnia, że gdy wygra w drugiej instancji, do polityki na pewno wróci. Mówi także, aby zwrócić uwagę na chronologię wydarzeń, gdzie wspomina osoby senatora Przemysława Błaszczyka i Moniki Kilar-Błaszczyk.

- Ten wyrok jest nieprawomocny. Jest jeszcze pozostałe tło, bo musimy jeszcze o pewnej chronologii wspomnieć. Jeżeli prokuratura łódzka 30 grudnia 2015 roku umarza śledztwo, uznając na podstawie tych samych dowodów, jakie zostały zebrane w czasie tego procesu, a może nawet i większych. Proszę zauważyć chronologię, 30 grudnia 2015 rok. 31 grudnia przełożony pani prokurator, wyższy rangą prokurator, potwierdza to, że rzeczywiście dobrze, że śledztwo zostało umorzone, bo nie było podstaw do oskarżenia. Bodajże 28 kwietnia 2016 roku na komisji senackiej, senator pan Przemysław Błaszczyk zgłasza wniosek do ministra Ziobro, że w Łęczycy dochodzi do nieprawidłowości. A 1 czy 2 czerwca, miesiąc po tym, ta sama sędzina, która mnie dzisiaj skazała, uchyla postanowienie prokuratury łódzkiej. To są ważne fakty. I później poleciało, bo musiało polecieć. W tej chwili żona pana senatora Przemysława Błaszczyka pełni obowiązki burmistrza królewskiego miasta Łęczyca bez wygranych wyborów. Być może to jest główny cel polityki. Ja jestem niewinny i wierzę głęboko w to, że w wyższej instancji wygramy sprawę i wrócę do polityki oczywiście – zakończył. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.