Reklama

Kulisy odebrania dzieci spod Łęczycy. Znamy zarzuty po kontroli

Opublikowano:
Autor:

Kulisy odebrania dzieci spod Łęczycy. Znamy zarzuty po kontroli - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Urzędnicy pukają do drzwi Rodzinnego Domu Dziecka Fundacji "Dajmy Dzieciom Szansę" w zeszłym tygodniu.- Zabieramy dzieci, mają godzinę na spakowanie - słyszy Grzegorz Korczak otwierając drzwi przed pracownicami Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Na czele kierownik Anna Olczak.W domu szok. Podopieczni, którzy w rodzinie spędzili praktycznie całe swoje życie, pytają o co chodzi. Kulą się, przytulają do "wujka" i "cioci" - państwa Korczaków - jedynej w ich życiu przystani na morzu targanym sztormami nieszczęść. Pan Grzegorz w środku krzyczy z rozpaczy. Na zewnątrz - pełen spokój.- Nie trzymam dzieci na siłę. Nie są rzeczami, mają prawo zadecydować same - mówi...Co było dalej? Czytaj jutro w "Gazecie Lokalnej".Grzegorz Korczak z Rodzinnego Domu Dziecka Fundacji "Dajmy Dzieciom Szansę", który z żoną Aliną przez niemal 7 lat działalności, dał schronienie 17 dzieciom na próżno próbuje poznać szczegóły kontroli, jaką przeprowadził Zarząd Powiatu. Nikt w ogóle nie wiedziałby o jej wszczęciu gdyby nie sformułowane na jej zakończenie zarzuty. Jak brzmiały?

"Nieodpowiednie metody wychowawcze, naruszenie tożsamości religijnej i kulturowej dzieci, ograniczenie kontaktów z rodzicami biologicznymi dzieci i ich najbliższą rodziną, podejrzenie stosowania przemocy fizycznej i psychicznej, stworzenie niewłaściwej atmosfery wśród wychowanków".

- W mojej ocenie sekwencja zdarzeń pokazuje, że od początku chodziło rozbicie naszego Rodzinnego Domu Dziecka, o poniżenie i zdyskredytowanie nas w oczach społeczeństwa - mówi pan Grzegorz, którego kontrolowano już kilkanaście razy i jak do tej pory wyniki ukazywały niemal idylliczny ideał rodziny. Opinie kolejnych psychologów brzmią jak laurka na cześć świętych: "otwarci na dialog, wrażliwi na potrzeby innych, nie kierujący się emocjami, dbający o tożsamość rodziny, traktujący dzieci podmiotowo, rozumiejący ich dorastanie i zmiany".

Z zarzutami wystawionymi "w ciemno" pan Grzegorz absolutnie się nie zgodził. Odpowiedział zarządowi powiatu, punktując złamanie prawa, niedotrzymanie warunków umowy z fundacją oraz braku możliwości wglądu do protokołu i odniesienia się do niego na etapie tworzenia zaleceń pokontrolnych. Pismo o wstrzymanie postępowania do czasu wyjaśnienia sprawy otrzymało także Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie a o wszystkich błędach powiadomiony został Rzecznik Praw Dziecka.

- Po tym obiegu korespondencji otrzymałem wiadomość o zabraniu dzieci - mówi pan Grzegorz, któremu "dorzucono" jeszcze doniesienie do prokuratury.

O kulisach sprawy i nieznanych faktach czytaj jutro w "Gazecie Lokalnej".

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE