Reklama

Reklama

Mistrzyni świata Anna Rogowska specjalnie dla MojaŁęczyca.pl!

Opublikowano: sob, 14 maj 2016 21:12
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Memoriał J. S. Ponomarenko i R. Majewskiego swoją obecnością uświetniły gwiazdy lekkiej atletyki, które pojawiły się dzisiaj na stadionie miejskim.Jedną z nich z całą pewnością jest Anna Rogowska, mistrzyni świata w skoku o tyczce, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich, halowa mistrzyni Europy oraz wicemistrzyni świata.Pani Ania pomimo pracowitego dnia poświęciła czas dla fanów, którym rozdawała autografy, a także chętnie pozowała do zdjęć.Skorzystaliśmy z okazji i również ukradliśmy jej 5 minut.W 2015 roku zakończyła Pani karierę sportową. Trudno było Pani dostosować się do nowej rzeczywistości? Jak wygląda w Pani przypadku „życie po życiu”?- To był moment w moim życiu, na który byłam przygotowana. To była również przemyślana decyzja i przez ostatnie lata miałam świadomość, że ta kariera powoli dobiega końca, więc musiałam sobie przygotować plan B. Tak jak Pan powiedział, przygotować sobie „życie po życiu” takim sportowym. Życie sportowca jest bardzo uporządkowane i mamy tak naprawdę ustawiony cel i całe nasze życie jest mu podporządkowane. Bardzo często bywa tak, że po zakończeniu kariery sportowcy nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości, jednakże miałam świadomość, że kariera sportowca nie trwa wiecznie i przyjdzie taki moment kiedy będę musiała się rozstać ze sportem.Chciałam się rozstać w momencie, kiedy zarówno skok o tyczce, jak i sam sport, sprawiał mi przyjemność. Wiedziałam o tym, że nie chciałabym podjąć decyzji w momencie jakiejś porażki lub w momencie, gdybym odniosła sukces medalowy. Ciężko byłoby wówczas pożegnać się ze sportem, dlatego odeszłam w momencie między sezonami i tak jak powiedziałam, była to decyzja przemyślana.Cieszę się, że miałam taką możliwość podłączenia się pod program lekkoatletyczny, gdzie wspieramy dzieci i młodzież chcące się rozwijać w lekkiej atletyce Energa Athletic Club, z którą współpracuję. Przejście z codziennego uprawiania sportu na wspieranie dzieci było też fajnym przeskokiem, bo na co dzień miałam styczność z dziećmi, oglądałam jak skakały o tyczce, wspierałam je w treningach, więc było to fajne, naturalne przejście. Nie było 100% odcięcia od skoku o tyczce, a ten program trwa do dzisiaj, a dzieci uprawiających lekką atletykę czy skaczących o tyczce jest coraz więcej, więc bardzo mnie to cieszy. 

Reklama

Czy u dzieci można zauważyć pewne cechy, które wskazywałyby, że posiadają one odpowiednie predyspozycje do tego, aby w przyszłości odnieść sukces sportowy?

- Od razu na pierwszy rzut oka widać kto, jakie ma predyspozycje. Wiadomo, nie każdy nadaje się do skoku o tyczce, są dzieci, które wręcz idealnie nadają się do sportów siłowych czy do sprintów. Tak naprawdę na pierwszy rzut oka widać te predyspozycje. Oczywiście później dochodzi wiele innych czynników, które pozwalają na czy ktoś ten sukces odniesie czy nie, ale na tym wstępnym etapie widać czy ktoś się do tego sportu nadaje bardziej lub mniej.

Po zakończeniu kariery wybrała Pani zupełnie inną dyscyplinę – bieganie.

- Jest to dla mnie fajna forma roztrenowania, bo po prawie 20 latach intensywnego uprawiania sportu na co dzień byłoby mi ciężko z dnia na dzień „odstawić” trening. Gdy skończyłam karierę sportową, powiedziałam sobie „robię sobie wolne”, ale po dwóch tygodniach było mi ciężko i organizm wręcz dopominał się o wysiłek fizyczny.

Czułam się również lepiej psychicznie, gdy wyszłam na trening i zmęczyłam się, bo nie ukrywam, że mimo tego, że rozstałam się ze sportem, to sport jest moją pasją, która nią zostanie do końca życia. Uprawianie wszelakich sportów sprawia mi przyjemność, dlatego wybrałam konkurencję zupełnie inną niż tę, którą do tej pory uprawiałam, bo trening, który wykonuję do biegów długodystansowych jest zupełnie inny, niż ten, który wykonywałam przez 15 lat. Z tego się bardzo cieszę, że nie wskoczyłam na ten sam etap treningu, tylko robię coś innego, coś co sprawia mi przyjemność. Nie ćwiczę już tak intensywnie jak kiedyś, ale nadal pozostaję aktywna.

Jednym z Pani planów na przyszłość jest wzięcie udziału w maratonie, który odbędzie się w Berlinie. Dla Pani zapewne wyjątkowe miejsce.

- Nie bez powodu wybrałam to miejsce. Na początku stycznia podjęłam decyzję, że potrzebuję jakiegoś nowego wyzwania sportowego. Nie ukrywam, że zawsze podczas treningów potrzebowałam jakiegoś celu i przyszedł taki moment, że zabrakło mi tych startów i adrenaliny startowej, pomimo tego, że cały czas się ruszałam. Trochę mi tych zawodów zabrakło i doszłam do wniosku, że pora, abym wyznaczyła sobie jakiś cel sportowy.

Wybrałam maraton, co nie ukrywam, jest wyzwaniem, bo na co dzień, gdy trenowałam lekką atletykę, przebiegałam może kilometr na treningu. Trening tyczkarski to trening sprinterski, te odcinki, które przebiegaliśmy były bardzo krótkie, więc doszłam do wniosku, ze będzie to dla mnie spore wyzwanie. Wybrałam wrzesień i Berlin nie bez powodu, ponieważ w Berlinie zdobyłam złoto mistrzostw świata, więc mam do tego miejsce sentyment. Będzie to fajny powrót do tego miejsca i wspomnień.

W międzyczasie Pani bierze udział w innych biegach.

- Mam już za sobą półmaraton i biegi na 10 km, więc to jest poniekąd forma treningu i przygotowań do tego maratonu. Ale powiem szczerze, że idzie mi na razie dobrze.

Jakie ma Pani rady dla biegaczy-amatorów, którzy chcieliby w przyszłości również spróbować sił w zawodach?

- Na samym początku przede wszystkim nie można wrzucać sobie na barki zbyt wiele. Zbyt wiele nie można również oczekiwać, ponieważ organizm musi się przyzwyczaić, pewną część treningu przyswoić, żeby ze startu na start i z treningu na trening, ta wytrzymałość wzrastała. Sama po sobie wiem, że bardzo często bym chciała zrobić coś więcej. Należy podejść do tego bez pośpiechu i na spokojnie.

Obserwując w tej chwili takie bieganie amatorskie w porównaniu do wyczynowego sportu, to zauważyłam, że ludzie zbyt ciężko trenują i się przeciążają, przez co jest dużo kontuzji i sama po sobie wiem, że wraz z wiekiem potrzeba więcej wypoczynku i regeneracji. A bardzo często ludzie, którzy na co dzień pracują, idą na trening i bardzo często zapominają o tym wypoczynku. Z tego powodu powstają kontuzje, dlatego radziłabym, aby nie wrzucali zbyt wiele na swoje barki i zachowali umiar.

Ja, mimo tego, że mam duszę sportowca, staram się podchodzić do tego na luzie, na spokojnie. Gdy idę na trening, jestem w stanie solidnie go przepracować, ale należy nie zapominać, że ma to być przede wszystkim przyjemność i zabawa.

Propaguje Pani zdrowy tryb życia. Wielu ludzi wie doskonale, jak ważne dla organizmu jest prowadzenie takiego trybu, ale nie mogą się jednak przełamać.

- Jest na to złoty środek: systematyczność. Ona obowiązuje we wszystkim, zarówno w sporcie, jak i w zdrowym odżywianiu i zdrowym trybie życia. Nie może to wyglądać tak, że postanowię sobie, że przez najbliższy miesiąc odstawiam słodycze lub codziennie trenuję. Tak naprawdę trening, zdrowie odżywianie musi być przez pierwszy miesiąc, później rok, tak żeby organizm się z tym oswoił i zaakceptował te zmiany. Należy przede wszystkim nie odpuszczać i stosować tę zasadę.

Dziękuję serdecznie za rozmowę.

- Dziękuję również.  

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.