Reklama

Reklama

Okiem Kucharza: Największe kłamstwo XXI wieku? – Wola ludu

Opublikowano: pon, 25 maj 2015 08:00
Autor:

Okiem Kucharza: Największe kłamstwo XXI wieku? – Wola ludu - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Serdecznie zapraszamy do lektury rozpoczynającego się cyklu felietonów, ktore będą zamieszczane co poniedziałek na łamach naszej strony.Największe kłamstwo XXI wieku? – Wola luduStało się. Przy tym całym nicnierobieniu mój organizm się zbuntował i powiedział „pas”. Rozłożyło mnie. Chwile, które miałem poświęcać na dochodzeniu do siebie (a i owszem poświęcałem), poświęcałem również na bezmyślne gapienie się w telewizor z wywalonym jęzorem i trawienie treści przesyłanych przez nadawcę. Podczas tej ciekawej podróży między kanalami i narzekaniu na otaczającą mnie rzeczywistość („Same reklamy!”, „Serio?! Przecież w tej telewizji nic nie ma!”) trafiłem na kolejne już powtórki amerykańskiego serialu Dr. House. W tej ciekawej opowieści postać grana przez angielskiego aktora mówiącego z amerykańskim akcentem ku uciesze gawiedzi, w każdym odcinku powtarza słynne – everybody lies (każdy kłamie). I tutaj moja kopuła zaczęła pracować inaczej niż zwykle (bo w ogóle zaczęła pracować) i analizować po stokroć słowo „kłamstwo”.

Reklama

Kłamstwo. No bo… czymże jest? Nieprawdą? Jeżeli głoszę nieprawdę, to: a) albo nie znam prawdy lub b) celowo nie mówię prawdy, zatajam prawdę. Więc kłamię. Idąc dalej – jeżeli ktoś złapie mnie na mówieniu nieprawdy, to nazwie mnie kłamcą? Będzie miał to tego prawo, ale jeżeli uda mi się wywinąć z tego i zrzucić winę na kogoś innego? Tylko na kogo? Konkretna osoba się z tego wybroni, powie wprost, że jestem kłamczuchem, obrazi się albo da mi w pysk. Ale gdyby tak nie zrzucać winy na konkretną osobę tylko na… lud?

Nigdy nie byłem orlem z historii, ale gdyby tak na szybko powtórzyć sobie hasła historyczne: demokracja – wola ludu; vox populi – głos ludu; Polska Rzeczpospolita Ludowa - … . Co łączy te hasła? Słowo klucz – lud. Nawet gdy zajrzymy do Ewangelii, przeczytamy, że to lud chciał ukrzyżować Jezusa. I kto ukrzyżował Jezusa? Lud. Była to wina ludu. Nie ludzi, którzy podjudzali lud, bo takich nie znaleziono. W ten sposób, za pięknymi hasłami mówiącymi o społeczeństwie, dojrzymy bardzo złe przykłady mówiące o odpowiedzialności zbiorowej, która dotyka wszystkich, tylko nie winnych.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ czuję się oszukiwany. Nie raz, nie dwa razy. Czuję się oszukiwany cały czas przez władzę, ponieważ pojęcie odpowiedzialności zbiorowej zawsze dotyka lud, ale nie dotyka władzy. Nie dotyka ludzi, którzy podjudzają, którzy lekceważą swoje zobowiązania względem ludzi, którzy ich wybrali i którzy mają prawo wymagać tego, aby robota jaką im powierzono była wykonana poprawnie. Bo jak nie, to taczki czekają.

Jako zwykły zjadacz chleba mam dosyć wspólnego, publicznego obrzucania się nawzajem piaskem przez samorządowych notabli, w momencie gdy stoper został włączony i 4 lata kadencji nie trwają wiecznie. Przecież miało być tak pięknie, Łęczyca miała być drugim Uniejowem, mieliśmy mieć tyle karetek, że planowano zbudować osobną ulicę z ruchem tylko dla karetek, tyle osiedli i miejsc pracy, że warszawiacy mieli przyjeżdżać do nas, a nie my do nich, a szczyty NATO i Unii Europejskiej miały odbywać się na łęczyckim zamku. Każde dziecko miało mieć osobistego nauczyciela, woźnego i pielęgniarkę, mieliśmy być wojewódzką elitą, a okazuje się, że Łęczyca jak była (!), tak nadal jest miastem emerytów, których zadowoli to, że za darmo zmierzą sobie ciśnienie i cholesterol podczas Majówki Zdrowia.

I tak naprawdę tutaj nie tylko o samorządowców chodzi, bo chodzi o ogół. O system. W tym niesprawiedliwym systemie, tak długo, jak długo umiemy kłamać i zwalać winę na drugiego, będziemy na powierzchni. Ludzie, czyli podobno ci najważniejsi, czują się jak konsumenci w sklepie, którzy wybierają coraz to lepsze hasła reklamowe. Tyle, że problem polega na tym, że jeżeli na papierku od batona przeczytam, że smakuje wyśmienicie, a w rzeczywistości będzie smakował jak ziemia od kwiatów, to nazwę producenta kłamczuchem i nigdy więcej tego batona nie kupię. I choćby skały sr**y, a na nowym papierku od batona byłoby napisane, że ten smakuje podwójnie wyśmienicie, to i tak go nie kupię. Bo raz mnie oszukano, odpowiedzialność musi być. I tutaj, drodzy czytelnicy, jeżeli dacie się notorycznie oszukiwać tym samym ludziom, wierzcie lub nie, ale nigdy winnego kłamstwom nie znajdziecie.

Mateusz Kucharski 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.