Reklama

Okiem Kucharza: Podziękowań nadszedł czas

Opublikowano:
Autor:

Okiem Kucharza: Podziękowań nadszedł czas - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Coś by wypadało napisać, ale tak szczerze przyznam, że nie mam pomysłu.To znaczy, parę pomysłów mam. Jest kilka tematów wartych rozwinięcia, ale nie mam w głowie żadnej koncepcji, która pomogłaby mi rozwinąć je w miarę sensowny sposób.No i tak sobie pomyślałem, że to trochę przez Was, bo jakiegokolwiek rozwiązania bym nie stworzył, tak ciągle z tyłu głowy siedzicie mi Wy. A siedzicie mi dlatego, że winien Wam jestem podziękowania.I poruszenie jakiegokolwiek tematu na dzisiejszy felieton ciągle sprowadza mnie do punktu wyjścia, czyli złożenia podziękowań. Uznałem więc, że dzisiaj to Wy odegracie pierwszoplanową rolę i po prostu w tym felietonie skupię się na Was.W tym przypadku zaserwuję Wam, niestety, ciepłe kluchy z cukrem.Przez ten cały ferwor wydarzeń, o jakich jesteśmy ciągle informowani, kompletnie wyleciał mi z głowy fakt, że ten cykl nie tak dawno świętował roczek.Dlatego chciałbym Wam serdecznie podziękować, że jesteście już rok ze mną, że czytacie i angażujecie się w dyskusję.Gdy tworzyliśmy ten cykl, głównym jego założeniem było, aby stworzyć coś innego. Coś, co mogłoby przyciągnąć Czytelnika, ale z drugiej strony, aby niosło ze sobą coś wartościowego.Nie wiem czy w 100% wywiązałem się z obu założeń, ale staram się, a patrząc po wyświetleniach nawet nieźle mi idzie.

Tak więc dziękuję Wam za to, że co poniedziałek wchodzicie na stronę, aby poczytać „wypociny jakiegoś redaktorzyny”, a jeszcze bardziej mnie cieszy, że zgadzacie się ze mną lub popieracie to, co próbuję przekazać. Jest to bardzo budujące, bo dzięki temu wiem, że nie jestem jakimś myślowym samorodkiem, lecz osobą, która po prostu przekazuje zdanie innych czasem dodając coś od siebie.

Dziękuję Wam również za wyrozumiałość. Mam doskonałą świadomość, że moje felietony nie są wybitne, a wręcz przeciwnie – daleko im do poprawnych. Jest w nich masa literówek, zapewne błędów składniowych, a o merytorycznych już nie wspomnę, ale siłą rzeczy, podczas zostawiania komentarza nie stajecie się tzw. „grammar nazi”, ale skupiacie się na treści.

Staram się szlifować swój warsztat, choć, co widać po efektach, na razie średnio mi wychodz, ale nie od razu Rzym zbudowano.

Dziękuję Wam także za wyżej wspomnianą regularność. Nie ukrywam, że czasem ciężko jest pisać co tydzień i to pisać w taki sposób, aby Czytelnik nie poczuł się jakby ktoś robił z niego idiotę. Staram się nie odbębniać smutnego obowiązku, lecz poruszyć jakiś newralgiczny temat, którym aktualnie żyje opinia publiczna.

Niestety, nie zawsze mi to wychodzi i serwuję czasem te ciepłe kluchy, ale właśnie Wasza regularna obecność co poniedziałek sprawia , że te ciepłe kluchy służą jedynie jako przekąska i okazja do złapania oddechu.

Także, jeszcze raz Wam dziękuję za obecność i za to, że czytacie ten cykl. Gdy zaczynałem, w życiu bym nie pomyślał, że wytrwa on rok i że będzie cieszył się pewną popularnością.

To cholernie motywujące.

A, i jeszcze na jedno. Z racji tego, że poprzez te felietony staram się nawiązać pewien dialog i stworzyć swego rodzaju synergię (hm, ładne słowo), myślę, że dobrym impulsem byłyby wskazówki zostawiane w komentarzach przez Was na temat tego,  o czym chcielibyście przeczytać w następnych felietonach.

Omnibusem nie jestem i na pewno nie napiszę felietonu o teorii względności, ale gdyby jednak był jakiś temat, w którym interesowałaby Was moja opinia, piszcie śmiało.

Tak więc, jeszcze raz serdecznie dziękuję za wspólny rok.

Make Łęczyca great again!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE