Reklama

Okiem Kucharza: Puzzle marzeń

Opublikowano:
Autor:

Okiem Kucharza: Puzzle marzeń - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności W czwartek odbyło się posiedzenie wszystkich komisji stałych, gdzie bez cienia wątpliwości, punktem kulminacyjnym była obecność nie tyle przedstawicieli firmy Nizio Design, lecz samego Mirosława Nizio.A przybyli oni po to, aby dyskutować o tym, o czym dyskutuje się już od połowy roku, czyli rewitalizacji miasta. A dokładniej, zalewów miejskich, bo tak chciał lud.Mogę się powtarzać, ale ja ogólnie lubię się powtarzać, więc trochę bardziej ucierpicie Wy niż ja. Także, za wszelkie turbulencje przepraszam. Parę rzeczy po prostu muszę powtórzyć, aby mieć pełny obraz sytuacji.Jak już niejednokrotnie wspominałem, jestem za rewitalizacją zalewów miejskich. Jest to obszar o ogromnym potencjale, nie do końca wykorzystywanym, a Łęczyca na nadmiar centrów spotkań towarzyskich raczej narzekać nie może. Mądre wykorzystanie tego potencjału może przynieść korzyść wszystkim, co rzadko się zdarza w społeczeństwie.

Zatrudniono firmę Nizio, aby ta przygotowała wstępną koncepcję, która moim zdaniem, jest naprawdę wstępną koncepcją. Jeśli mam ocenić to bardziej dosadnie to napiszę, że są to po prostu puzzle marzeń (kurde, ładnie zabrzmiało). Dlaczego puzzle zapewne spytacie. Ano, dlatego puzzle, bo sam pan Mirosław Nizio powiedział, że firma inspirowała się innymi lokacjami. No i że te części z tamtych lokacji można wykorzystać tutaj. 

Dlaczego marzeń? Ano, dlatego, bo przecież nie boimy się marzyć. Więc powklejano różne lokacje, łącznie ze zjeżdżalnią na x metrów, windsurfingiem i innymi bajerami. Ja jestem trochę rozczarowany, bo tam nigdzie McDonalds’a nie widziałem, ale jak wiemy, wszystkim się nie dogodzi.

Żeby była jasność. Ja nie uważam firmy Nizo za jakąś dziką bandę, która nie ma pojęcia co robi. Oj, nie. Wręcz przeciwnie, uważam ich za profesjonalistów, których dorobek mówi sam za siebie. Piszę to bez krzty ironii, wystarczy sobie o nich poczytać.

I tutaj jest pewien zgrzyt, jak w mleczakach czterolatka, bo poważna firma przygotowała… takie coś… coś takiego… Ja tego naprawdę nie kupuję (widocznie kiepski ze mnie handlarz marzeń).

Warto zaznaczyć, że o ile zgrzyt zgrzytem, tak ciężko winić o to samą firmę. Otóż, słuchajcie, załóżmy, że jesteśmy firmą. Widzimy ofertę, gdzie ktoś wymaga przeprowadzenia konsultacji, przygotowania wstępnej koncepcji, analiz i tym podobne, ale przy przygotowaniu koncepcji nie musimy liczyć się z kosztami. Bo nie musimy przygotować kosztorysu. Możemy marzyć!

No i tworzymy to, co tworzymy. Puzzle marzeń. Nie można mieć pretensji do firmy, że ta na posiedzeniu broniła swojej koncepcji. Tak samo ja bym postąpił. Dostosowałem się do określonych wytycznych i tyle.

Magistrat tłumaczy to w ten sposób, że ta koncepcja posłuży do kolejnych przygotowywanych dokumentów i przy tworzeniu Gminnego Programu Rewitalizacji. Niewątpliwie może tak być.

Tyle, że… kurczę, ja cały czas nie kupuję tych puzzli marzeń. Wiecie dlaczego? Bo smutne jest dla mnie to, że wystarczyła odrobina zaangażowania. Przyjechali chłopaki z Łowicza (Łowicka Akademia Sportu), radni się zorganizowali i były kiełbaski, była muzyka, były kajaki i wszyscy się kapitalnie bawili.

Ile to kosztowało? Nie chcę nawet strzelać, bo mogę zawyżyć kwotę. Wystarczyła odrobina trzeźwego myślenia i okazało się, że można się świetnie bawić tanim kosztem. Więc może pójdźmy tym trzeźwym myśleniem dalej?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE