Reklama

Okiem Kucharza: Sportowcy to mają jednak przekichane

Opublikowano:
Autor:

Okiem Kucharza: Sportowcy to mają jednak przekichane - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Pozwolę sobie kontynuować wątek olimpijski z zeszłego tygodnia, bo z tego, co wiem, nasi olimpijczycy mówiąc kolokwialnie szału nie zrobili w Rio.Ja swoje stanowisko podtrzymuję – Igrzysk nie oglądam. Nie dlatego, że nie lubię, ale dlatego, że mnie to nie interesuje. Więc o sukcesach bądź porażkach sportowców dowiaduję się z różnej maści przekazu i zazwyczaj grubo po fakcie.W Polsce panuje spory niedosyt, bo kibice spodziewali się kilogramów medali. Niektórzy idą o krok dalej i otwarcie krytykują sportowców za to, że ci mieli czelność (!) okłamywać cały naród mówiąc, że jadą po medal. 

Sprawdza się teza niektórych teoretyków sportu, że obecnie sportowiec, to nie sportowiec, a produkt marketingowy. Niezależnie, czy jest to lekkoatleta, piłkarz, siatkarz…

Tak sobie myślę, że ci sportowcy to mają nawet przekichane. Bo co oni mają powiedzieć? „Nie, wie pan co, z formą kiepsko u mnie ostatnio… Obejrzę sobie Copacabanę, zrobię fotkę pomnika Jezusa, może poderwę jakieś Brazylijki i spadam do domu”.

Przecież opinia publiczna by ich zjadła na śniadanie, nawet nie przepijając poranną kawą. W wyniku tego, sportowcy opowiadają o nadziejach na medal i dobrej formie, nawet jeśli w rzeczywistości tak nie jest.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu, który dotyczy w zasadzie każdego z nas. Żyjemy w czasach, w których nie do końca możemy powiedzieć to, co myślimy, ale musimy powiedzieć to, co inni chcą usłyszeć. Bo jeśli wyłamiemy się z kanonu to zostaniemy albo debilami albo wariatami.

No, a potem są rozczarowania, że nie ma medali, bo sportowcom odbiła palma i gadali głupoty o podium.

***

Aha, to jeszcze tak krótko o Zieleni Miejskiej.

Nie, to nie jest tak, że dziennikarzyny nie zrozumiały i popisały głupoty o słowach burmistrza i męskich członkach.

To jest tak, że bazowaliśmy na wypowiedzi pracownika, który pod imieniem i nazwiskiem podczas sesji, na którą przyjść może każdy, przywołał treść wewnętrznego spotkania i to, co miał powiedzieć burmistrz. A my to przekazaliśmy dalej, cytując tego pracownika właśnie.

Czy burmistrz rzeczywiście coś takiego powiedział? Trudno było się dowiedzieć, bo na sesji go nie było, a z kolei inne osoby, będące zarówno na spotkaniu, jak i na sesji, milczały w tej sprawie. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE