Reklama

Reklama

Okiem Kucharza: Wdowi grosz a sprawa kapitału politycznego

Opublikowano: pon, 7 lis 2016 07:30
Autor:

Okiem Kucharza: Wdowi grosz a sprawa kapitału politycznego - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Prawdopodobnie każdy z nas zna przypowieść o wdowim groszu. Ewangelista Łukasz opisuje sytuację, gdy w świątyni do skarbony ludzie wrzucali datki. Jezus zwrócił uwagę na wdowę, która wrzuciła dwie monety, określając tym samym, że dała najwięcej. -Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie. (Łk 21,1-4)Tak mi się skojarzył ten fragment, bo zauważyłem, że pod artykułem o przekazaniu przez radnych tysiąca złotych na rzecz gimnazjum wywiązała się naprawdę spora dyskusja, w której zdania są mocno podzielone.I to mnie natchnęło do tego, aby pomyśleć na temat naszej mentalności. Naszej ludzkiej, bo wydaje mi się, że takie zjawiska mają miejsce na całym świecie, a nie, że tylko Polacy mają talent do rozkładania pewnych spraw na czynniki pierwsze. Przypowieść o wdowim groszu możemy, jak się okazuje, interpretować dwojako. Z jednej strony mamy sytuację wdowy, która pieniądze, jakie miała na życie, przeznaczyła jako datek na świątynię, dając tym samym najwięcej.Czyli na pierwszy rzut oka możemy wyciągnąć dwa wnioski: raz, żeby nie szczędzić w tym swoim datkowaniu, a dwa, że to biedni zazwyczaj dają najwięcej, a ich szczodrość jest doceniona.Oczywiście to takie luźne interpretacje, bez zagłębiania się. 

Reklama

Bo jeśli poświęcimy czas i pomyślimy nad tym fragmentem, okazuje się, że jest drugie dno tej sytuacji, o której nikt wcześniej nawet nie pomyślał. Ale spokojnie, przychodzę z pomocą. 

BO TA BABA CHCIAŁA SE ZBUDOWAĆ KAPITAŁ POLITYCZNY!!!

Nosz kurde, jakie to proste!

Wyobraźcie sobie. Słyszycie o człowieku, wokół którego gromadzą się tłumy. Słyszycie, że działa nieortodoksyjnie i podważa wszelkie fundamenty waszej dotychczasowej wiary. Czyni cuda, a i faryzeuszom nie da się przegadać. Lud coraz głośniej przebąkuje o Mesjaszu. O Synu Bożym wśród śmiertelników. 

Mało tego, spotykacie tego człowieka w świątyni.

Co robicie? Czy wrzucacie bezinteresownie do skarbony? Nie! Budujecie kapitał.

Przecież ta wdowa specjalnie tak zrobiła, żeby Jezus ją publicznie pochwalił! O to w tym chodziło. Nie żadna dobroć serca czy głębia wiary, absolutnie nie. W Ewangelii nie jest napisane, ale na bank po tym zdarzeniu poleciała do koleżanek pochwalić się. I była tą, co została pochwalona. 

Żeby była jasność, mocno ironizuję teraz i nie jest moim zamiarem obrazić czyjeś uczucia religijne i jeśli to nieświadomie zrobiłem, od razu przepraszam. 

Ten przykład miał służyć temu, że jeśli chcemy komuś dowalić, zawsze znajdziemy jakiś powód, niezależnie od tego, co zrobimy. A pole do popisu mamy ogromne.

Głupi nie jestem (przynajmniej nie aż tak) i doskonale zdaję sobie sprawę, że akurat radni wdowiego grosza nie dali, czyli nie dali wszystkiego, co mieli na życie. Ot, po prostu przekazali pewną kwotę. 

I do tej pory zastanawiam się – co w tym złego?

Ponieważ część komentarzy wyraźnie sugeruje, że radni dokonali czynu straszliwego, a przy tym niezwykle wyrachowanego i cynicznego. Bezczelnie grając na uczuciach innych.

Jak dla mnie wszelka pomoc jest fajną sprawą. Niezależnie, czy damy bochenek chleba, czy wniesiemy komuś zakupy na III piętro, czy po prostu damy pieniądze. Pomoc to pomoc. Jest to czyn, który ma w sobie wartość dodaną, więc po co na siłę szukać minusów do tego równania?

Niezależnie, kto by to był, jeśli udzieli pomocy w takiej lub innej formie, zasługuje na pochwałę.

Ale wydaje się, że to dla niektórych jest zbyt proste. Przynajmniej teraz, bo przecież zaraz zaczną się miesiące, w których część obywateli będzie wręcz licytować się w tym, kto dał najwięcej. 

Obklejanie się serduszkami WOŚP czy kupowanie zgrzewek świec Caritasu będzie wówczas spoko, bo: „Hej! Pomagamy, tak?”. Ale pomoc w listopadzie? Lutym? Sierpniu? Nieee, na pewno coś się za tym kryje. 

Dało mi to przy okazji odpowiedź na pytanie, dlaczego ludzie tak niechętnie się chwalą, że pomagają. Z jednej strony kwestia skromności, a z drugiej – no bo po co? I tak zaraz dowiedzą się, że budują kapitał polityczny, jak ta wdowa ze świątyni.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.