Reklama

Okiem Kucharza: Wydział Głupich Kroków

Opublikowano:
Autor:

Okiem Kucharza: Wydział Głupich Kroków - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Nie będę ukrywał, że poniekąd zainspirowaliście mnie przy szukaniu tematu do dzisiejszego felietonu. Bo o co chodzi? Ano, nasz urząd miasta wzbogacił się o kolejnego pełnomocnika burmistrza – pana Piotra Zacharskiego.Pan ten będze odpowiadał za współpracę z innymi instytucjami administracji publicznej. Czyli, jak dobrze liczę (jak coś to mnie poprawcie, bo z matmą u mnie naprawdę kiepsko) pan burmistrz Krzysztof Lipiński ma już trzech pełnomocników. Jednego - wyżej wymienionego, drugiego – ds. rozwiązywania problemów alkoholowych i trzeciego – ds. komunikacji społecznej i kontaktów z mediami.Trochę sporo, ale nie ma co się śmiać, bo słyszałem, że jedna ze szkół średnich w swojej przyszłorocznej ofercie całkiem poważnie rozważa otwarcie nowego kierunku: „Pełnomocnik”, bo takie zapotrzebowanie jest na łęczyckim rynku pracy.A tak już bardziej poważnie, to trochę sporo się zrobiło tych pełnomocników, przez co, moim zdaniem, nazwa ta traci trochę na wartości. Bo pełnomocnik jak dla mnie brzmi poważnie. Poważna robota, poważne obowiązki i tak dalej. Teraz mamy już trzech, a do wyborów jeszcze trochę, to kto wie, może i „oczko” uda się osiągnąć. 

Nie zrozumcie mnie źle. Ja tutaj nie mam zarzutów wobec tych trzech panów, że pracują na takim stanowisku, jakim pracują. To tak trochę dziwnie by brzmiało, nie? Że mam pretensje do kogoś, kto pracuje. Po prostu - pojawiła się oferta pracy, zgłosili się, zostali przyjęci i daj Panie Boże, niech im się wiedzie.

Bardziej tutaj mam pretensje do samego burmistrza, bo wychodzi na to, że zamiast Alfy i Romeo Omegi mamy kogoś, kto potrzebuje dodatkowego wsparcia, bo najwyraźniej ogrom obowiązków go przytłacza. Niestety, jakkolwiek źle to brzmi, takie można odnieść wrażenie.

Media bywają uporczywe, denerwujące i dla wielu polityków najlepiej by było, jakby ich (mediów) w ogóle nie było, więc wyznaczenie kogoś, kto byłby odpowiedzialny za utrzymywanie kontaktów (najlepiej dobrych) jest jak najbardziej na miejscu. Wiecie jak to stanowisko się nazywa? Zazwyczaj rzecznik prasowy. O, rzecznik prasowy urzędu miasta, no pięknie brzmi.

Tyle, że taki rzecznik musiałby mówić dobrze o urzędzie i dobrze (o zgrozo!) o radzie miejskiej. Ktoś z zewnątrz nawet mógłby pomyśleć, że wszystko gra i trąbi jak zespół Kombi. Natomiast pełnomocnik to pełnomocnik, nie urzędu jako takiego, a burmistrza. Więc może mówić to, co burmistrz chciałby powiedzieć, ale z wielu względów nie może.

Podobnie z pełnomocnikiem ds. współpracy międzyinstytucjonalnej. Enigmatycznie troszkę brzmi, prawda? Upraszczając, wychodzi na to, że burmistrz potrzebuje osoby, która będzie w jego imieniu rozmawiała z innymi instytucjami.

Ponownie zaznaczę – ja tutaj nie mam pretensji do panów za to, że pracują. Mam pretensje do burmistrza, że tworzy takie stanowiska. Bo wychodzi na to, że z mediami i społeczeństwem nie pogada, bo ktoś to robi za niego. No a teraz wychodzi na to, że np. do starostwa też nie pójdzie, bo ktoś musi iść za niego

W tej fali kreatywności można by stworzyć jeszcze kilka stanowisk pełnomocników. O! Mam dla Was zabawę – wymieńcie w komentarzach jakiego stanowiska pełnomocnika w urzędzie Wam brakuje. W nagrodę dostaniecie ode mnie plusa w komentarzu, a osoba z największą ilością wygra ee… no w sumie nic nie wygra. Ale pobawić się zawsze można.

Grupa Monty Python utworzyła Ministerstwo Głupich Kroków. Może w magistracie warto z czasem utworzyć Wydział Pełnomocników?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE