Reklama

Reklama

Podatki w mieście bez zmian – następna kadencja będzie mieć problem?

Opublikowano: pt, 1 gru 2017 07:30
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności W środę odbyła się sesja rady miasta, której punktem kluczowym była sprawa ewentualnego podniesienia podatków od nieruchomości. Propozycję tę przedstawiła pełniąca obowiązki burmistrza Monika Kilar-Błaszczyk, a samo podniesienie dotyczyłoby 4% wzrostu podatku. W zamian miasto przewidywało, że do budżetu w skali roku wpłynęłoby około 215 tysięcy złotych, które mogłoby przeznaczyć na wydatki bieżące. Opinia komisji planowania i budżetu była negatywna w tym temacie, a radny Marcin Zasada spytał przewodniczącego tejże komisji Marka Jóźwiaka, czemu ten głosował przeciw. Przewodniczący odpowiedział, że wzrost podatku będzie obciążeniem dla wszystkich, stąd jego decyzja na nie. Radny Robert Łukasiewicz zgodził się z przewodniczącym komisji, mówiąc, że ponad 200 tys. zł w skali roku to nie jest kwota, dla której warto podnosić podatki. Z tymi tezami nie zgodził się radny Zasada, który powiedział, że ewentualna podwyżka jest konsekwencją wcześniejszych decyzji. - Jak mówicie że 200 tys. zł nic nikomu nie da, to ja jestem bardzo ciekaw, skąd wy, jako radni, weźmiecie te pieniądze w budżecie – przekonywał radny – Myślmy o ludziach, którzy za chwilę będą zasiadali w radzie miejskiej. Myślmy o ludziach, którzy będą do nas przychodzili, bo będą potrzebowali pieniędzy. Rozmowa zeszła na temat wskaźników. Radny Zasada pytał, czy wzrost podatków poprawi wskaźniki, z czym zgodził się radny Jóźwiak, podkreślając jednak, że na tę chwilę wskaźniki są w dobrym stanie. Radni zaczęli rozmawiać o sytuacji ubiegłorocznej, kiedy także debatowano nad podwyżką podatków, a do której ostatecznie nie doszło. Tutaj radny Łukasiewicz przypomniał, że w możliwością oszczędności było usunięcie pełnomocników, a tych obecne w urzędzie nie ma, jak i nie ma zastępcy burmistrza, dlatego jest przekonany, że oszczędności się znajdą. 

Reklama

W międzyczasie doszło do wymiany zdań między radnym Zasadą a przewodniczącym Kuleszą, sama wymiana dotyczyła polityki ogólnopolskiej, dlatego szybko wrócono do polityki lokalnej.  Głos udzielono pełniącej obowiązki burmistrza Monice Kilar-Błaszczyk, która powiedziała, że w ostatnich latach podatki nie były podnoszone, jednak trzeba mieć na uwadze przyszłość. Przypomniała, że na przestrzeni 10 lat te podatki podnoszono – kolejno w roku 2007, 2008, 2009. 2010, 2011 i 2012.

- Kwota 214 tys. zł wynikająca z podniesienia podatku nie jest oszałamiająca, ale jest potrzebna temu budżetowi. Między innymi dlatego, że może spowodować wzrost dochodów majątkowych, a po drugie wzrost dochodów we wszystkich naszych jednostkach podległych. Proszę nie ja jako ja, tylko jako osoba pełniąca obowiązki burmistrza, dla przyszłości tego budżetu i lat następnych, jest to rzecz niezbędna – przekonywała. 

Radny Łukasiewicz spytał, w którym roku może dojść do zaburzenia wskaźników, gdzie w odpowiedzi usłyszał, że mowa o latach 2019-2020. Pani skarbnik Życzkowska powiedziała, że w przyszłości miasto może stanąć „pod murem niemożliwości spięcia budżetu”. 

Zaczęto gdybać o nowej władzy, która mogłaby podatki podnieść, tutaj pani skarbnik powiedziała, że gdyby była mowa o II turze wyborów, to nowa władza nie zdążyłaby z decyzją, ponieważ w takiej sytuacji trzeba do 4 grudnia przyszłego roku podjąć ową uchwałę

Przewodniczący Paweł Kulesza powiedział, że będzie to problem do rozwiązania dla przyszłego samorządu, dodając, że patrząc na obecną sytuację, być może będziemy mówili o budżecie centralnym. Dopytywał też, czy dobrze usłyszał, że w przypadku niepodniesienia podatków, potencjalne inwestycje byłyby wstrzymane. Pełniąca obowiązki burmistrza odpowiedziała, że nic takiego nie powiedziała i nie jest to żadna linia obrony z jej strony.

Zaczęto rozmawiać o wolnych środkach i ich przeznaczeniu na przyszły rok. Pani skarbnik mówiła, że wolne środki przeszłyby na wydatki majątkowe, ponieważ przeznaczenie ich na wydatki bieżące spowodowałoby obniżenie wskaźników. 

Radny Jóźwiak spytał czy przeznaczenie dochodów z podatków na wydatki bieżące, wpłynie na wskaźniki. Pani skarbnik powiedziała, że gdyby to zostało przy wydatkach bieżących, nie wpłynęłoby na wskaźniki, natomiast przy symulacji podziału – na wydatki bieżące i wydatki majątkowe, wskaźniki ulegają poprawie. Ta poprawa oscylowałaby w granicy 0,06

- W gruncie wskaźników, on już jest powyżej 1. Inaczej się patrzy na wskaźnik poniżej 1, a inaczej powyżej – mówiła pani Życzkowska. 

Jeszcze przed głosowaniem przewodniczący Kulesza powiedział, że tegoroczny projekt budżetu od ubiegłorocznego różni się tym, że ubiegłoroczny był zaplanowany z uwzględnieniem podniesienia podatków. 

- Tam podwyżka była już ujęta. Tutaj sytuacja jest odwrotna – mówił. 

Cała dyskusja i tak nie miała przełożenia na głosowanie. Jedenastu radnych było przeciw podwyżce podatków, dwóch radnych było za i tym samym uchwała nie została podjęta.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.