Reklama

Zbigniew Bródka w rozmowie z MojaŁęczyca.pl: „Mam dwie pasje w życiu”

Opublikowano:
Autor:

Zbigniew Bródka w rozmowie z MojaŁęczyca.pl: „Mam dwie pasje w życiu” - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Aktualności Tegoroczną Majówkę Zdrowia odwiedził specjalny gość – Zbigniew Bródka, mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 metrów, który jako pierwszy Polak zdobył Puchar Świata w tej kategorii.Pan Zbigniew przybył do Łęczycy w swojej drugiej roli, czyli strażaka na co dzień pełniącego służbę w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Łowiczu. Oprócz rozdawania autografów i pozowania do zdjęć, poświęcił również 5 minut na rozmowę z nami.Jest to pewien ewenement, ponieważ zdobył Pan medal olimpijski w dziedzinie, która w tym regionie nie jest w ogóle popularna. Jak do tego doszło?Powiem szczerze, że mógłbym napisać książkę na ten temat. Tego nie da się opisać w dwóch, trzech zdaniach. Wydaje się, że najważniejszą rzeczą jest to, że trafiłem na świetnego trenera, który zaszczepił we mnie chęć uprawiania sportu i łyżwiarstwa. Akurat zaczynałem od łyżew krótkich, w miejscowym klubie UKS Błyskawica Domaniewice, a trenerem był Mieczysław Szymajda. Tak naprawdę dzięki osobie trenera złapałem bakcyla do łyżwiarstwa sportowego i zacząłem trenować, rozwijać się i osiągać liczne sukcesy, od mistrza województwa do mistrza Polski aż w końcu zdobywając medal na Igrzyskach Olimpijskich.Wiadomo, że ta droga była bardzo trudna i długa, ale tak naprawdę zaczęło się to w niewielkiej miejscowości, w Domaniewicach skąd pochodzę. Można powiedzieć, że był to zbieg okoliczności, że trafiłem na takiego trenera, który mnie kierował, tata zaprowadził mnie pierwszy raz na łyżwy i dzięki temu doszedłem tu, gdzie jestem. Był to z pewnością upór i konsekwencja w dążeniu do celu, który sobie postawiłem, a sposób polega na tym, aby tę poprzeczkę stawiać troszeczkę wyżej.

Czuje się Pan strażakiem uprawiającym łyżwiarstwo, czy raczej mistrzem olimpijskim, który przy okazji jest strażakiem?

Jest to trudne pytanie. Ja zawsze mówię, że mam dwie pasje w zyciu, które są niby niemożliwe, a jednak się łączą. Z jednej strony mamy ogień, a z drugiej wodę, lód i tak naprawdę jest to mój sposób na życie. Ten zawód jest dla mnie odskocznią i po części realizuję swoją drugą pasję. Nigdy jednoznacznie nie potrafię odpowiedzieć, która pasja jest ważniejsza.

Bycie strażakiem to spełnienie dziecięcego marzenia?

Od małego chciałem być strażakiem. Nie było to możliwe w momencie, kiedy studiowałem na Politechnice Opolskiej na Wydziale Wychowania Fizycznego, dopiero po zakończeniu studiów stwierdziłem, że chciałbym realizować to drugie marzenie i tę drugą pasję. Akurat był otwarty nabór do Państwowej Straży Pożarnej w Łowiczu, złożyłem podanie, przeszedłem testy, kwalifikacje i tak zostałem strażakiem.

Można powiedzieć, że bezpośrednio po Igrzyskach w Vancouver wiedziałem, że jestem zakwalifikowany i rozpoczynam pracę. Praktycznie po przylocie, na drugi dzień podjąłem służbę. Pełnię ją do dnia dzisiejszego i jestem szczęśliwy, że szefowie mi to w jakiś sposób umożliwiają. Wiele dobrego jest również po stronie kolegów, ponieważ ciężko jest to wszystko ze sobą pogodzić. Oni rezygnują ze swoich priorytetów na rzecz moich i tak naprawdę stworzyliśmy system, który funkcjonuje z czego się bardzo cieszę. Jestem im wdzięczny, że to się udało, ponieważ po zdobyciu medalu olimpijskiego stało się niemożliwe. Niektórzy się zastanawiają czy ja rzeczywiście pracuję, czy rzeczywiście służę. Ci, którzy mnie znają, wiedzą jak to wygląda i na ile jestem pracowity.

Jak Pana zdaniem można dobrze rozpropagować łyżwiarstwo w Polsce i w tym regionie?

Największym problemem w tym momencie jest tor łyżwiarski, hala lodowa. My tak naprawdę sami mamy problem, ponieważ przez większość czasu musimy wyjeżdżać za granicę i trenować poza granicami naszego państwa. Są cztery tory otwarte, ale to są jak gdyby dwie różne dyscypliny. Można się bawić w łyżwiarstwo, ale nie na poziomie zawodowym, aby startować.

Jest duża szansa, że powstanie hala lodowa, wszystkie umowy są podpisane i budowa ma się rozpocząć. Są takie plany, że już niedługo będziemy trenowali w Polsce, w Tomaszowie Mazowieckim, także liczymy na to, że małymi kroczkami pójdziemy w tym kierunku, że to łyżwiarstwo będzie coraz bardziej popularne, ale to nie jest takie oczywiste i takie proste.

Jakie ma Pan plany na najbliższą przyszłość?

Najbliższa przyszłość dla mnie to Igrzyska w Korei. Zostały niecałe dwa lata. Staram się skupić na treningach, poukładać służbę, obowiązki, nie brać ich za dużo na siebie, także liczę na obronę tytułu, a na ile będzie to możliwe, to zobaczymy.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia

Dziękuję również. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE