Reklama

Reklama

Wezwali pogotowie, bo się pokłócili. Absurdalnych zgłoszeń do łódzkiego pogotowia jest cała masa

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Region Bezpodstawne wezwania karetek to nagminne sytuacje w łódzkim pogotowiu. Hitem jest sytuacja sprzed kilku lat, gdy mężczyzna wezwał ratowników do nieprzytomnego psa. Inne sytuacje, do których nie powinniśmy angażować zespołów ratownictwa medycznego to: kłótnie małżeńskie, problemy wychowawcze czy samotność.

Reklama

Łódzkie: Pogotowie wezwane do psa lub kłótni małżeńskiej

- Świeża sprawa z 1 września. Wezwanie dotyczyło miejscowości pod Łodzią i rzekomego zagrożenia życia jednego z domowników. Co się okazało, państwo pokłócili, w trakcie, gdy karetka do nich jechała, pogodzili się, ale nie dali znać, że żadne z nich już nie potrzebuje pomocy - mówi Adam Stępka, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi.

Inna głośna sprawa to wezwanie ratowników medycznych do... psa. Zgłaszający powiedział dyspozytorowi, że pomocy potrzebuje 8-letni chłopiec. Absurdalnych sytuacji, z którymi spotykają się medycy, jest więcej.

Łódzkie Bałuty, zgłoszenie dotyczące nieprzytomnej kobiety. Ratownicy udają się pod wskazany adres. Drzwi otwiera im pani w papilotach. Pierwsza myśl: "pomyliliśmy adres". 

- Adres jednak się zgadzał a pani przyznała, że wezwała pogotowie do siebie. Ratownicy zapytali, ale jak to, zgłoszenie dotyczyło nieprzytomnej osoby, na co kobieta odpowiedziała "Bo ja dzisiaj taka nieprzytomna jestem" - opowiada rzecznik pogotowia.

Kolejna historia, tym razem z łódzkiego Śródmieścia. Mąż wrócił do domu nie o 15 a o 18. Usiadł w fotelu, zmęczył się imprezą, na której był. Żona ciągle czyniła mu wymówki, on nie reagował. Wezwała pogotowie. Na miejscu mąż bardzo wstydził się za żonę. Ratownikom powiedział, że nie odpowiadał na zaczepki żony, chciał mieć spokój.

- Wzywani jesteśmy, bo ktoś potrzebuje zwolnienia lekarskiego albo chce, żebyśmy wypisali receptę, ale my nie jesteśmy od tego - podkreśla Adam Stępka.

Tymczasem pamiętajmy, że nieuzasadnione wezwania mogą spowodować, że ktoś nie otrzyma pomocy na czas. Tak było niedawno w Kutnie, gdzie pomoc była potrzebna osobie, u której zatrzymało się krążenie. Najpierw pomagali jej strażacy, bo karetka realizowała wezwanie, które mogło być zrealizowane w przychodni.

- Wezwano nas też do nieprzytomnego mężczyzny poza Łodzią, do miejscowości, w której odbywał się jakiś festiwal. Na miejscu okazało się, że zgłaszającego przewiało i potrzebował tabletki na przeziębienie - dodaje rzecznik WSRM w Łodzi.

Zdarza się również tak, że ratowników wzywają osoby samotne, które nie mają odpowiedniego nadzoru rodziny.

- 21 razy jeździliśmy do pana, który ma cukrzycę. Jedna wizyta zakończyła się hospitalizacją - dodaje Adam Stępka.

Ratownicy wzywani są też do agresywnych dzieci, czyli tam, gdzie nie pomoże medycyna, a występują problemy wychowawcze.

Ponad połowa wezwań łódzkiego pogotowia to nieuzasadnione zgłoszenia

Problemy z nieuzasadnionymi wezwaniami wynikają nie tylko z nieroztropności pacjentów, ale z systemu. Część pacjentów dzwoni po pogotowie, bo na wizyty u specjalistów trzeba czekać. Zdarza się również, że chorzy nie mogą się doprosić wizyty domowej lekarza POZ.

Łódzkie pogotowie podsumowało wakacyjne wyjazdy. Jak czytamy w komunikacie prasowym, zespoły ratownictwa medycznego WSRM w Łodzi wyjeżdżały 31 364 razy. W porównaniu do ubiegłego roku liczba ta wzrosła o 3 551 wezwań. 

Wzrosła liczba wezwań, które nie dotyczyły stanów nagłego zagrożenia zdrowotnego. Uzasadnione zgłoszenia to mniej niż połowa, bo 43,62% wszystkich wakacyjnych interwencji. Czego dotyczyły?

"Od wielu lat statystyki pogotowia ratunkowego odzwierciedlają trendy panujące w całym systemie ochrony zdrowia. Dominują choroby układu krążenia! Z tego powodu łódzcy ratownicy medyczni wyjeżdżali aż 6 208 razy (19,79%). Drugim pod względem częstości interwencji powodem wezwania były urazy. Stanowiły one 16,95% interwencji (5 316).

Trzecią przyczyną wezwań były zaburzenia zachowania oraz choroby psychiczne, które stanowiły 8,14% interwencji (2 553). Wśród nich wymienić można zarówno zaburzenia psychiczne spowodowane nadużywaniem alkoholu (713), zaburzenia nerwicowe (404), różne rodzaje schizofrenii (n=209) oraz przypadki odczuwania stresu (175)" - czytamy w komunikacie prasowym.

Najwięcej wezwań dotyczyło aglomeracji łódzkiej: 14 190 wezwań na terenie samej Łodzi, 1 913 na terenie powiatu zgierskiego oraz 2 000 na terenie powiatu pabianickiego. Na czwartym miejscu pod względem liczby wezwań znalazł się powiat kutnowski (1 549).

Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy