Ucieczka z miejsca zdarzenia
Do tragedii doszło w sobotę, 20 czerwca, późnym wieczorem. Około godziny 22:59 policjanci z Łęczycy otrzymali dramatyczne zgłoszenie od przypadkowych kierowców. Na pasie ruchu w kierunku Piątku zauważyli oni leżący rower oraz ciało mężczyzny, który nie dawał już żadnych znaków życia.
Śledczy ustalili, że ofiara najprawdopodobniej szła poboczem, prowadząc rower. Sprawca uderzył w pieszego z ogromną siłą i natychmiast uciekł z miejsca wypadku. Na asfalcie zostały jednak zabezpieczone drobne elementy karoserii. To one pozwoliły policjantom ustalić, że potrącenia dokonano ciemnozielonym samochodem marki Audi A4 B6. Ruszyły intensywne poszukiwania oraz apele do kierowców posiadających kamerki samochodowe.
„Myślałem, że to tylko rower”. Kulisy przesłuchania 57-latka
Dwa dni po tragedii, 22 czerwca, na komendę w Łęczycy zgłosił się 57-letni mieszkaniec. W środę, 24 czerwca, prokurator przedstawił mu zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. Mężczyźnie grozi teraz niezwykle surowa kara - nawet do 20 lat więzienia.
Podczas przesłuchania podejrzany próbował tłumaczyć swoje zachowanie w zaskakujący sposób. Twierdził, że po uderzeniu zatrzymał samochód, jednak w ciemnościach dostrzegł jedynie leżący rower. Przekonywał śledczych, że nie miał pojęcia, iż potrącił człowieka, a o śmierci pieszego dowiedział się dopiero z komunikatów medialnych. Nie zadzwonił na numer alarmowy, tłumacząc to ogromnym szokiem. Prokuratura ucina jednak te tłumaczenia: wersja 57-latka nie jest w pełni zgodna z zabezpieczonymi na miejscu dowodami.
Najbliższe miesiące spędzi w celi
Z uwagi na powagę sytuacji, wysokie prawdopodobieństwo usuwania dowodów oraz ucieczki przed surową karą, Prokuratura Rejonowa w Łęczycy złożyła do sądu pilny wniosek o aresztowanie podejrzanego.
- Sąd w całości uwzględnił wniosek i zastosował wobec 57-latka tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy - informuje Paweł Jasiak, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Śledztwo pod nadzorem prokuratury cały czas trwa. Mundurowi wciąż analizują zebrany materiał, w tym m.in. nagrania z wideorejestratorów, które zabezpieczono po apelach do kierowców podróżujących tą trasą w miniony weekend.
Komentarze (0)