Zanim przejdziemy do konkretów, jedna uwaga. Cała ta chemia i wszystkie te oznaczenia służą jednej rzeczy: temu, żeby w lipcowe południe, po czterech godzinach postoju na słońcu, twoje auto potrafiło w kilkadziesiąt sekund zamienić się z piekarnika w miejsce, w którym da się normalnie jechać. Jakoserwis klimatyzacji samochodowejsłyszymy te pytania codziennie, więc zebraliśmy odpowiedzi w jednym miejscu.
Skąd mam wiedzieć, jaki czynnik jest w moim aucie?
Najprościej zajrzeć pod maskę. Na jej wewnętrznej stronie albo na wsporniku chłodnicy znajduje się naklejka z oznaczeniem czynnika i jego fabryczną ilością w gramach. Jeśli tabliczki nie ma albo jest nieczytelna, rozstrzyga rocznik: samochody sprzed mniej więcej 2017 roku prawie zawsze mają R134a, młodsze najczęściej R1234yf.
W okresie przejściowym producenci stosowali oba równolegle, czasem zależnie od rynku, więc przy autach z lat 2015 do 2018 warto sprawdzić to naprawdę, a nie zakładać.
Dlaczego nowszy czynnik jest droższy?
Powód jest regulacyjny, nie techniczny. Starszy R134a ma wysoki współczynnik wpływu na globalne ocieplenie i Unia Europejska wycofywała go z nowo produkowanych aut. Jego następca rozkłada się w atmosferze znacznie szybciej, ale jest bardziej skomplikowany w produkcji i po prostu kosztuje więcej.
W praktyce obsługa układu z nowszym czynnikiem kosztuje mniej więcej o dwie trzecie więcej niż starszego odpowiednika i tak już zostanie. Dla porządku warto jednak zachować proporcje: nawet w droższym wariancie mówimy o kwocie porównywalnej z jednym zatankowaniem do pełna, raz na dwa lata.
Czy nowszy czynnik trzyma się w układzie lepiej?
Nie. To jedno z częstszych przekonań i nasze pomiary go nie potwierdzają. Sprawdziliśmy, ile czynnika zostaje w układach aut trafiających do serwisu, osobno dla obu rodzajów. Auta z nowszym czynnikiem wypadły minimalnie lepiej, ale różnica jest na tyle mała, że tłumaczy ją sam fakt, iż są po prostu młodsze i miały mniej lat na utratę zawartości.
Wniosek praktyczny:młodszy samochód nie zwalnia z obsługi klimatyzacji, a przy wyższej cenie czynnika zaniedbanie kosztuje w nim jeszcze więcej.
Czy mogę wlać starszy czynnik do nowszego układu?
Nie i nie warto tego próbować. Oba systemy mają celowo różne przyłącza serwisowe, żeby uniemożliwić pomyłkę, choć w obiegu bywają przejściówki. Mieszanka czynników oznacza w najlepszym razie brak chłodzenia, w gorszym uszkodzenie sprężarki i konieczność przepłukania całej instalacji.
Dochodzi kwestia formalna: mieszany czynnik trzeba potem zutylizować jako odpad, co bywa droższe niż cała normalna usługa.
Dlaczego dwa podobne auta kosztują różnie?
Bo za czynnik płaci się według wagi, a normy fabryczne różnią się bardziej, niż wynikałoby z gabarytów. W obrębie jednej marki najmniejszy model potrafi mieścić nieco ponad czterysta gramów, a największy blisko półtora kilograma, czyli ponad trzy razy tyle.
Dlatego kombivan i hatchback tej samej marki, obsłużone tego samego dnia, mogą się różnić w rachunku niemal trzykrotnie. Normę dla swojego modelu sprawdzisz wbazie pojemności układów.
Czy da się przerobić auto ze starszego czynnika na nowszy?
Technicznie tak, praktycznie nie ma to sensu. Konwersja wymaga wymiany oleju, często osuszacza i uszczelnień, a koszt przewyższa kilkukrotnie zwykłe nabicie. Starszy czynnik jest nadal legalnie dostępny w serwisach i będzie dostępny jeszcze długo, bo jeździ na nim ogromna część floty.
Ile czynnika ubywa rocznie?
Producenci przyjmują ubytek rzędu kilkunastu procent w skali roku i jest to zjawisko normalne, wynikające z przenikania przez elastyczne przewody i uszczelnienia. Przy takim tempie po pięciu latach bez obsługi w układzie zostaje mniej więcej połowa fabrycznej ilości.
Nasze pomiary pokazują, że rzeczywistość bywa gorsza od teorii, bo do serwisu kierowcy trafiają zwykle długo po tym, jak poziom spadł poniżej rozsądnej granicy.
Czy klimatyzacja zużywa czynnik, gdy z niej nie korzystam?
Tak, ubytek postępuje niezależnie od tego, czy włączasz klimatyzację. Co więcej, zupełne nieużywanie układu przez zimę mu szkodzi: uszczelnienia wysychają, a olej nie krąży. Dlatego zaleca się uruchamianie klimatyzacji na kilkanaście minut również w chłodniejszych miesiącach.
Czy zestawy do samodzielnego nabijania z marketu działają?
Puszka z zaworem pozwala wtłoczyć trochę czynnika do układu, ale bez odessania tego, co w nim zostało, i bez wagi nie sposób ustalić, ile go tam faktycznie jest. Przepełnienie układu jest równie szkodliwe jak niedobór i potrafi doprowadzić do uszkodzenia sprężarki.
Dodatkowo większość takich zestawów zawiera uszczelniacz, który potrafi zapchać elementy instalacji i bywa powodem odmowy obsługi w serwisie, bo niszczy stację serwisową.
Co ile robić odgrzybianie i czy to naprawdę potrzebne?
Raz w roku, najlepiej razem z wymianą filtra kabinowego. I tak, to jest potrzebne bardziej, niż się wydaje. Parownik klimatyzacji jest stale wilgotny, ciepły i pozbawiony światła, czyli stanowi idealne środowisko dla grzybów i bakterii. Całe powietrze, które wdychasz w kabinie, przechodzi właśnie przez ten element.
Olej silnikowy wymieniamy co rok bez zastanowienia, klocki sprawdzamy przy każdym przeglądzie, a o jedynym filtrze, przez który powietrze trafia prosto do naszych płuc i płuc dzieci na tylnej kanapie, nie pamięta prawie nikt. Ten stęchły zapach po włączeniu nawiewu to nie kwestia estetyki, tylko zarodniki grzybów. U alergików i astmatyków potrafi realnie zaostrzać objawy.
Koszt takiej usługi to równowartość kilku kaw na mieście, a u kierowcówz Łęczycy i okolicnajczęściej łączymy ją z nabiciem czynnika w jednej wizycie. To jedyna rzecz w aucie, która dotyczy bezpośrednio tego, czym oddychasz, więc akurat tutaj oszczędzanie nie ma większego sensu.
Jak sprawdzić, ile czynnika powinno być w moim aucie?
Poza naklejką pod maską można to ustalić po marce i modelu. Prowadzimy własną bazę pojemności układów, w której zebraliśmy normy fabryczne wraz z rodzajem czynnika. To najprostszy sposób, żeby przed wizytą w serwisie wiedzieć, czego się spodziewać po rachunku, i żeby zorientować się, czy proponowana cena ma sens.
Jedna rzecz, o której warto pamiętać przy zakupie autaRodzaj czynnika to stały element kosztów użytkowania, a nie jednorazowy wydatek. Przy wyborze między dwoma podobnymi samochodami, z których jeden jest sprzed zmiany przepisów, a drugi po niej, różnica w cenie obsługi klimatyzacji będzie się powtarzała przy każdej wizycie przez cały okres posiadania auta.
Komentarze (0)