Kwiecień rozpoczął sezon od silnego incydentu
Kwiecień 2026 roku zapisał się jako dość słaby początek sezonu burzowego. W Polsce dominowały chłodne i suche masy powietrza, a wraz z nimi pogłębiała się sytuacja suszowa.
Wyjątkiem był początek miesiąca. 5 i 6 kwietnia nad Polską wystąpił silniejszy incydent wiatrowo-burzowy.
- 5 kwietnia w środowisku chwiejnej masy na przedfrontowej linii zbieżności wiatru rozwinęły się burze w formie mniej zorganizowanych klastrów liniowych, duża ilość wyładowań pojawiła się wtedy w województwie łódzkim, warmińsko mazurskim, świętokrzyskim. Wieczorem w okolicy Częstochowy rozwinęła się też pierwsza silniejsza superkomórka burzowa tego sezonu – informują eksperci.
Burzom towarzyszył przede wszystkim silny wiatr, którego porywy osiągały 70–80 km/h, a także intensywny deszcz. W systemie ESWD odnotowano 252 zgłoszenia. Najwięcej szkód wystąpiło w województwach pomorskim, mazowieckim i lubelskim.
Na wybrzeżu porywy wiatru sięgały 110 km/h w Rozewiu i 88 km/h w Łebie. Z kolei na Lubelszczyźnie, w rejonie Chełma i Zamościa, odnotowano porywy sięgające odpowiednio 91 i 103 km/h.
Dla służb był to bardzo pracowity okres. Szczególnie dużo pracy mieli strażacy na Mazowszu i Lubelszczyźnie, gdzie odnotowano około 3 tys. interwencji.
Wiosna pod znakiem suszy
W pierwszej części kwietnia problemem była jednak nie tyle gwałtowna pogoda, co brak opadów. Według BurzeInfo Polska zmagała się wówczas z pogłębiającą się suszą.
- W pasie od Wielkopolski po Mazowsze wilgotność gleby w wierzchniej warstwie sięgała jedynie 10-20%. Był to efekt braku opadów po okresie zimowym. Na początku 3 dekady kwietnia nadeszły jednak solidniejsze opady deszczu, które przyniosły jednak miejscową ulgę, zwłaszcza w pasie od Szczecina przez Łódź po Rzeszów – dodają eksperci.
Końcówka kwietnia przyniosła natomiast gwałtowne ochłodzenie związane z napływem arktycznych mas powietrza. Od 26 do 27 kwietnia wystąpiła silna wichura, szczególnie na wschodzie kraju. Lokalnie porywy osiągały 90–100 km/h. W systemie ESWD pojawiło się kolejnych 189 raportów.
Maj również nie przyniósł przełomu
Maj, który zwykle kojarzy się z coraz częstszymi burzami, także okazał się stosunkowo spokojny.
Pierwsze bardziej interesujące zjawiska pojawiły się 5–7 maja. Na pofalowanym froncie atmosferycznym rozwinęło się kilka izolowanych superkomórek burzowych.
- Raporty w systemie ESWD dotyczyły chociażby Pajęczna w województwie łódzkim czy Białegostoku na Podlasiu. W tym samym czasie duża część kraju zmagała się z panującym okresem posuchy i bardzo niskiej wilgotności gleby. 5 maja wybuchł ogromny pożar Puszczy Solskiej na Roztoczu – dodają eksperci.
Kolejne burze wystąpiły 11 i 12 maja. Wyładowania odnotowywano m.in. na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce, a strefa burzowa przemieszczała się następnie w kierunku Pomorza i Podlasia. Były to jednak na ogół słabe zjawiska, którym towarzyszyły głównie silniejszy deszcz i lokalnie porywisty wiatr.
Słabszy incydent wystąpił także 15–16 maja, przede wszystkim w Małopolsce, na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.
Najgroźniejsze zjawisko przyszło pod koniec maja
Najbardziej gwałtowny epizod burzowy maja przypadł na 30 maja.
- Po południu, mocniej zorganizowana konwekcja rozwinęła się na pograniczu województwa dolnośląskiego, opolskiego i łódzkiego . Wieczorem zorganizowany układ burzowy, w formie niewielkiego klastra liniowego wkroczył znad województwa opolskiego w stronę Górnego Śląska i GOP-u. W układ wbudowane były superkomórki burzowe, a jedna z nich na pograniczu tych województw, w Balcarzowicach wygenerowała tornado wielowirowe o sile F2, które po raz kolejny po roku 2008 spustoszyło tą wieś i okolice – dodają eksperci.
Zjawisko spowodowało zniszczenia budynków i lasów na odcinku około 6 kilometrów.
Burza przyniosła również nawalny deszcz i silny wiatr prostoliniowy, czyli downburst. Następnie przemieściła się nad południową część województwa śląskiego, m.in. w okolice Raciborza i Rybnika, powodując kolejne szkody.
Sezon na razie bez większych emocji
Podsumowanie BurzeInfo wskazuje, że pierwsze dwa miesiące sezonu burzowego nie należały do szczególnie aktywnych.
Choć pojawiały się pojedyncze silne zjawiska, w tym superkomórki i tornado, wiele regionów Polski doświadczało przede wszystkim suszy, a w niektórych miejscach w tym okresie nie odnotowano żadnej burzy.
Dla łowców burz oznaczało to stosunkowo niewiele okazji do obserwowania rozbudowanych układów i efektownych formacji.
Komentarze (0)